W poprzedniej części omawialiśmy perypetie polskiego złota w czasie II wojny światowej. Dziś zajmiemy się tym, jak wyglądała historia naszego kraju pod kątem ekonomii po 1945 r.

W czasie okupacji niemieckiej (na terenie nowopowstałego Generalnego Gubernatorstwa) powołano do życia Bank Emisyjny z siedzibą w Krakowie. Oczywiście emitowano walutę, która kompletnie nie miała pokrycia w czymkolwiek. Puste banknoty trafiały w obieg za pośrednictwem Wehrmachtu, który płacił nimi za usługi i towary. Waluta była drukowana na potęgę powodując inflację na taką skalę, że do 1944 r. ceny wzrosły aż dziesięciokrotnie. Realną walutą, występującą jednak na czarnym rynku, było złoto lub obce waluty.

Na terenach bezpośrednio włączonych do III Rzeszy dokonano zaś wycofania złotego i zmuszano Polaków do wymiany waluty na marki. Podobny proces przeprowadzono na terenach okupacji radzieckiej.

Marsz Armii Czerwonej

W lipcu 1944 r. Armia Czerwona zajęła niemal połowę dzisiejszej Polski. Na zdobytych ziemiach ustanawiano władze podległe ZSRR. W tym samym czasie przejmowano kontrolę nad obiegiem pieniądza. Nie było mowy o reaktywacji przedwojennego polskiego złotego, a to z prostej przyczyny. Otóż, dyrekcja Banku Polskiego w czasie ewakuacji… zabrała ze sobą klisze do druku banknotów. Myślano zapewne o tym, by Niemcy nie emitowali z naddatkiem polskiej waluty, tym samym ją psując. Waluta Generalnego Gubernatorstwa również musiała zostać wycofana, ponieważ kojarzyła się z okupantem.

Powołano więc Narodowy Bank Polski, który miał pełnić pieczę nad nową polską walutą. Pikanterii dodaje dziś fakt, że instytucja została prawdopodobnie powołana na rozkaz samego Stalina.

Tuż za maszerującą Armią Czerwoną na tereny Polski wjechały ciężarówki z dość zaskakującą zawartością. Były nią polskie banknoty NBP!

Każdy Polak biorący do ręki nowy pieniądz musiał być jednak nielada zaskoczony. Na banknotach można było znaleźć… błędy ortograficzne. Wyraz “jeden” napisano przez literę… “i”. Jeszcze zabawniej robi się, gdy zestawimy tu daty. Banknoty (z nazwą NBP) zaczęto zwozić na tereny Polski już w 1944 r., zaś NBP oficjalnie powstało… 15 stycznia 1945 r. Historia ta byłaby zabawna, gdyby nie zwiastowała kolejnych ekonomicznych tragedii.

Kapitał na start

Początkiem 1945 r. na terenie Polski było już 8,5 mld nowych złotych. 3 mld trafiło do Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (PKWN), czyli formalnej ówczesnej władzy, 2 mld do Armii Czerwonej i 3 mld do powstającego dopiero rządu.

NBP też szybko wzięło do pracy. Nowy złoty nie posiadał żadnego pokrycia w czymkolwiek, więc rozpoczęto beztroskie drukowanie pieniędzy. Efekt inflacji nie uderzył jednak w polskie społeczeństwo tak szybko, jak miałoby to miejsce w normalnych warunkach, ponieważ Polacy najzwyczajniej nie używali banknotów opierając jeszcze wtedy, na świeżo po wojnie, wymianę handlową na barterze.

Bank centralny nie żałował jednak ani papieru ani tuszu. W styczniu ’45 w obiegu było tylko 8,5 mld złotych, pod koniec roku już 26,3 mld. W kolejnym roku 60 mld; w 1948 r. – 131 mld., zaś 1949 r. – 172 mld.

By inflacja nie doprowadziła do wzburzenia społecznego ktoś wpadł na chytry plan. Wykorzystując patriotyczne nastroje ogłoszono narodowe zbiórki pieniędzy na odbudowę kraju. Mało tego – wprowadzono też odgórne ceny danych produktów.

Sytuacja przypominała jednak szczelnie zamknięty garnek z gotującą się wodą. Z pozoru wszystko było w porządku, ale pod przykrywką… Wystarczy powiedzieć, że kurs dolara na czarnym rynku wzrósł aż trzynaście razy w ciągu pięciu lat (od 1945 do 1950 r.).

Do kogo należy złoto?

Jak pamiętacie, w poprzedniej części nie odpowiedzieliśmy na pytanie, co stało się z polskim złotem, które znajdowało się w Londynie. Nowe polskie władze wydały m.in. oświadczenie, zgodnie z którym przedstawiciele Banku Polskiego mogliby wrócić do kraju wraz ze złotem i nadal pełnić swoje funkcje. Nie dodano, że zgodnie z innym dekretem BP nie miał już żadnych praw emisyjnych.

Ostatecznie podjęto rozmowy na temat przekazania złota władzom PRL. Zakończyły się one pełnym sukcesem dla strony radzieckiej. Złoto miało trafić na polskie ziemie, ale najpierw zachodni alianci… potrącili sobie z niego koszty poniesione przez nich w czasie wojny na rzecz utrzymania polskich władz i armii. O tym, że polscy piloci i inni żołnierze brali udział w działaniach zbrojnych w interesie Wielkiej Brytanii, nie piśnięcia ani słowem.

Bank Polski został ostatecznie w 1951 r. zlikwidowany, a pełną władzę nad walutą przejęło NBP.

Bretton Woods

Złoto było już w Polsce, ale niemal cały glob czekała gospodarcza rewolucja. W wyniku porozumień z Bretton Woods ustalono, że świat finansów ma być powiązany z dolarem.

Polski złoty został “wyceniony” względem dolara – 1 dolar był warty 100 złotych. Zgodnie z nową wizją kurs miał być sztywny. Miał, ale w wyniku polityki fiskalnej państwa w 1947 r. za 1 dolara płacono już 400 zł.

Nowe banknoty

To nie koniec finansowego szaleństwa. 28 października 1949 r. władze PRL postanowiły, że obecne banknoty tracą już wartość. Społeczeństwo miało ponadto tylko trochę ponad tydzień, by wymienić je na nowe! Mało tego, 100 “starych” złotych w gotówce miało być wymienianych na 1 “nowy” złoty. Ceny i płace miały być przeliczone zgodnie z równaniem 100 “starych” zł = 3 “nowe” złote. Oszczędności społeczeństwa spadły o 67,2%. Jednocześnie zakazano posiadania złota i dewiz.

Potem było już coraz gorzej. Niedobór towarów na rynku zaczął wymuszać okresowo emisję kartek na “towary luksusowe”. Nie, nie chodziło o nowe modele samochodów, biżuterię czy inny zbytek. Kartki były potrzebne, by kupować mięso, cukier, proszek do prania czy mydło!

Problemy gospodarcze PRL trwały – z różnymi przerwami – aż do 1989 r., czyli do czasu odzyskania przez Polskę niezależności od ZSRR. Inflacja nadal jednak stanowiła problem…