Na największej warszawskiej imprezie finansowo-inwestycyjnej – Forum Finansów i Inwestycji, o której więcej pisaliśmy tutaj, w wywiadzie dla Cyfrowej Ekonomii, Rafał Kiełbus opowiada o pewnym SCAMie, który ostatnio bardzo często przewija się w social mediach i różnego rodzaju komunikatorach. 

Rafał Kiełbus jest członkiem Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin oraz członkiem zarządu Izby Gospodarczej Blockchain i Nowych Technologii oraz Arbitrem Sądu Polubownego przy IGBiNT. Uczestniczył w pracach Strumienia “Blockchain i Kryptowaluty” w Ministerstwie Cyfryzacji. Brał udział w pracach Zespołu Parlamentarnego ds. Technologi Blockchain i Walut Cyfrowych oraz w pracach nad Raportem ds. Technologii Blockchain przy KNF.

Niebezpieczny SCAM

Rafał Kiełbus zwraca uwagę, że jest to SCAM, na którym można stracić niewiele, bo w przybliżeniu 0.02 BTC, jednak mimo wszystko jest to dla użytkownika dość niebezpieczne. 

Sytuacja wygląda najczęściej tak, że dostajemy komunikat, najpewniej od nieznanej nam osoby z prośbą o pomoc w wyciągnięciu pieniędzy z jakiejś giełdy. Jest to najczęściej giełda zupełnie nam nieznana bądź o nazwie niezwykle podobnej do giełdy, którą znamy. Oczywiście zostaje wymyślony bardziej lub mniej wiarygodny powód zablokowania konta na tej giełdzie. 

Prośba o rejestrację

Dostajemy adres, prośbę o rejestrację, gdzie najczęściej oprócz maila i hasła nie trzeba nic podawać. Po rejestracji dostajemy przelewem wewnętrznym w takim systemie jakąś ilość, najczęściej sporą, rzędu 0.5 BTC, 1 BTC, czasami więcej z prośbą o to, by te pieniądze w imieniu nieszczęśliwego użytkownika wypłacić. 

W tym momencie najczęściej okazuje się, że giełda wymaga weryfikacji. Należy podać swój adres, którego będziemy używać i z tego adresu powinniśmy przelać na giełdę jakąś symboliczną kwotę. W celu uwiarygodnienia może być podawany na przykład jakiś paragraf prawa Unii Europejskiej i dopiero po wpłacie z naszego adresu danej kwoty, będziemy mogli wypłacić resztę środków. 

Nagroda za pomoc

Za taką pomoc, mamy zostać nagrodzeni pewną procentową wartością tej kwoty, którą wypłacamy, a że mamy do wpłacenia na przykład 0.01 BTC i do wyciągnięcia znacznie, znacznie więcej, wydaje się to bardzo dobrym biznesem. 

Po fakcie okazuje się jednak, że człowiek z drugiej strony komunikatora znika, support danej giełdy przestaje się odzywać i zostajemy jedynie z wypłaconymi pieniędzmi. 

Sytuacja się powtarza. Jest wiele kopii tak samo wyglądających giełd pod podobnymi nazwami, o podobnej szacie graficznej, czy jedynie różniącej się odrobinę kolorami, oczywiście zarejestrowanymi  pod inną domeną. W większości przypadków okazuje się, że adresy tych giełd nie są nawet indeksowane.

Rafał Kiełbus podkreśla, że precedens może się powtarzać oraz, że informacji o takich SCAMach dochodzi do niego coraz to więcej. 

Więcej o niebezpiecznych SCAMach i piramidach finansowych, pisaliśmy tutaj