Dziś zajmiemy się kryzysem, który w 2. poł. XVIII w. sięgnął aż kilka krajów w Europie. 

Kryzys 1763 roku

Kryzys, który rozpoczął się w 1763 r. objął głównie Holandię, Prusy i Skandynawię, ale dotarł też do Wielkiej Brytanii. Niektórzy historycy dopatrują się jego genezy w spekulacji ziemią w Ameryce, choć nie wszyscy ekonomiści są zgodni, czy to prawda.

Poszukajmy więc początku problemów tam, gdzie robi to większość badaczy. Po pierwsze, chodzi o wojnę siedmioletnią.

Wspomniany konflikt można byłoby uznać za prolog do wojen światowych. Walki toczyły się bowiem nie tylko w Europie, ale w koloniach w Amerykach. 

W wyniku wojny Wielka Brytania na dobre potwierdziła swój mocarstwowy status, spychając pokonaną przez siebie Francję do narożnika. Paryż stracił m.in. kolonie w Indiach, ale też bezpowrotnie stracił swoje wpływy w Ameryce. Kropkę nad „i” postawił później Napoleon sprzedając Luizjanę.

Wojna umocniła też Prusy, co pośrednio przełożyło się trzy dekady później na upadek Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Wejdźmy jednak na teren ekonomii. Konflikt zbrojny oznacza najczęściej zadłużenie się państwa. To Amsterdam był zaś tym miejscem na mapie, w którym zgromadzono środki, które miały zostać potem przeznaczone na spłatę należności brytyjskim sojusznikom.

Holendrzy dokonywali jednak swoistej ekspansji kredytowej inwestując w angielskie publiczne papiery wartościowe i tzw. łańcuchy weksli. Ten ostatni system spodobał się braciom DeNeufville, którzy na jego bazie stworzyli sieć kredytową.

Jak w praktyce działał system braci? Wystawiali oni wspomniane weksle na domy kupieckie w Sztokholmie, Bremie, Hamburgu, Lubece, Kopenhadze i nawet Petersburgu. Stworzyli więc strukturę kredytową, ale – co warto podkreślić – bez wykorzystania dużej ilości gotówki. Mówimy tu więc o systemie – jak dziś byśmy powiedzieli – wirtualnym. W obiegu znajdowały się też weksle ubezpieczeniowe towarów załadowanych na statkach handlowych, którymi też spekulowano. Handel w czasie wojny kwitł. Tyle że każdy konflikt w końcu dobiega końca.

System upada

Gdy doszło do zakończenia wojny z Francją, ceny wekslowych towarów handlowych mocno spadły. Zwłaszcza dotknęło to rynku cukry. Po walkach wznowiono bowiem dostawy z Francuskich Indii Zachodnich, co spowodowało wzrost podaży cukru na rynku.

Wystawcy przeszacowanych i po prostu drogich weksli zaczęli nie mieć środków na ich spłatę. Hamburg rozesłał nawet do amsterdamskich domów kupieckich list, w którym apelował o wstrzymanie wypłat dopóki bracia DeNeufville nie poradzą sobie z problemami finansowymi, które dotknęły ich jako głównych wystawców weksli. Tyle że pismo trafiło do adresatów za późno. Rodzina finansistów spłacała wierzycieli aż do 1799 r., ale i tak nie udało się od nich uzyskać większości pieniędzy.

Problem rozwiązano dopiero, gdy król Prus Fryderyk II zdecydował się na emisję nowych monet w Amsterdamie (wcześniej w czasie wojny zdewaluował swoją srebrną walutę). Nowe jednostki wybito na bazie kredytów udzielonych przez holenderskich bankierów. Doprowadziło to do deflacji rynku kredytów.

Na kryzysie skorzystał Londyn. Przejął znaczną część holenderskiego handlu i obrotów z Rosją i Skandynawią.

Dlaczego jednak mówimy o tym, że kryzys był ogólnoeuropejski? Chodzi o to, że zaburzył kontynentalny handel. Weksle berlińskich czy szwedzkich kupców także zostały oprotestowane przez Amsterdam. Niejako załamał się więc cały system finansowy obrotu kapitałem, co prowadziło do upadków firm i bankructw kupców.

Kryzys rozprzestrzenił się też do Wielkiej Brytanii (poprzez paniczną sprzedaż angielskich papierów wartościowych przez Amsterdam) i Rosji oraz Szwecji. W przypadku tych ostatnich krajów problemem była Rewolucja Francuska, w wyniku której z Francji nastąpił gwałtowny odpływ pieniądza kruszcowego, który zalał wspomniane gospodarki.

To jednak nie koniec problemów. XIX w. wiek okazał się pod tym kątem jeszcze boleśniejszy.

CDN.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here