W poprzedniej części omówiliśmy kryzys ekonomiczny, jaki miał miejsce w rewolucyjnej Francji. Warto jednak też przyjrzeć się innemu, iście patologicznemu, epizodowi w historii finansów. Chodzi o tzw. okres Kipper und Wipperzeit.

Stań się bogatszy, czyli wybij więcej gorszych monet

W środowisku fanów kryptowalut często można spotkać się ze stanowiskiem, zgodnie z którym pieniądz kruszcowy jest lepszy od papierowego. To z pewnością prawda, ale i w tym pierwszym, „twardym”, systemie można spotkać się z patologiami.

Pod pojęciem Kipper and Wipperzeit kryje się bardzo patologiczny okres w dziejach ekonomii, który pokazał, że kryzys finansowy może pojawić się też w systemie pieniądza kruszcowego.

Rzecz miała miejsce głownie w Rzeszy Niemieckiej w pierwszym dwudziestopięcioleciu XVII w.. Pochodzenie nazwy pod kątem językowym nie jest do końca jasne. Przyjrzymy się jednak temu, co miało wtedy miejsce.

Niemieccy książęta, duchowni, a nawet cesarz obniżali wartość drobnych monet, które były używane w codziennych zakupach (dziś powiedzielibyśmy: w mikrotransakcjach). W praktyce podnosili nominały owej drobnicy, ale jednocześnie obniżali ich wagę lub do ich produkcji używali coraz mniejszej ilości srebra. Warto zaznaczyć, że proceder nigdy nie dotknął „dużych” monet.

Oczywiście dla samych emitentów oznaczało to czysty zysk. Za mniejszą ilość drogocennego kruszcu wybijają większą liczbę monet, które do tego – jak starali się wmówić poddanym – były więcej warte na rynku.

Warto jednak zadać sobie pytanie, dlaczego tak robiono. Otóż chodziło o przygotowania do wojny (jak się potem okazało trzydziestoletniej), która ostatecznie wybuchła w 1618 r. i potrwała do 1648 r.

Kukułcze jaja

Początkowo gorszej jakości monety krążyły tylko po rynkach lokalnych, czyli w ramach granic danego niemieckiego księstwa. Z czasem zaczęto jednak podrzucać je niczym kukułcze jaja do sąsiadów. Przewożono więc monety przez granicę, tam wymieniano na „zdrowe” pieniądze i szybko przetransportowano te drugie do siebie. W ten sposób nie oszukiwano oczywiście ekspertów czy szlachtę, ale przedstawicieli prostego ludu, którzy nie rozumieli zasad bicia monet czy ekonomii.

To ostatnie doprowadziło to istnej rywalizacji opartej na zasadzie, kto wybije gorszą monetę. Władcy regionów, które były poszkodowane w wyniku menniczych działań sąsiadów, zaczęli bić jeszcze gorsze jednostki monetarne, by tak utrudnić przeciwnikom kradzież kruszców z ich rynku. W efekcie doszło do hiperinflacji. Kronikarze wspominają, że w tym okresie monetami bawiły się już małe dzieci, bowiem dorośli uważali je za bezwartościowe.

Warto też odnotować, że proceder rozpowszechniał się powoli. Swoje korzenie miał we Włoszech, potem został zaobserwowany w południowych Niemczech, zaś na niemal powszechną skalę był stosowany ok. 1618 r., czyli właśnie w okresie wybuchu wojny trzydziestoletniej. Ostatecznie skala kryzysu była tak duża, że bezwartościowe monety pojawiły się na terenie Austrii, Węgier, Czech, Słowacji, Polski, a następnie – w wyniku działania kupców – na Bliskim i Dalekim Wschodzie.

CDN.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here