Zapewne słyszeliście o bańce dotcomów, kryptowalut, tulipanów, a nawet akcji spółek (kompanii), które zajmowały się działaniami związanymi z kolonializmem. Mniej znaną bańką jest ta związana z budową kanałów, która doprowadziła do powstania USA…

Pierwszy kanałem, który wzbudził szersze zainteresowanie opinii publicznej, był kanał księcia Bridgewatera, który połączył Worsley z Manchasterem. W ciągu dwudziestu lat wybudowano kanały o łącznej długości 16 tys. km.

Dlaczego jednak budowano kanały? Nie była to żadna fanaberia, ale działanie wynikające z konieczności transportu węgla. Dzięki rozbudowie tego typu infrastruktury gospodarka brytyjska dostała przysłowiowego „kopa”. Za inwestycjami stało państwo, które pozwoliło firmom budującym kanały działać na zasadach tzw. ograniczonej odpowiedzialności (wcześniej takie przywileje przyznawano jedynie wspomnianym we wstępnie kompaniom).

I żyli długo i szczęśliwie… no prawie…

Jak to zwykle bywa, interwencje państwa połączone z polityką inflacyjną banków, doprowadziły do kolejnego kryzysu.

Dlaczego do niego doszło? Powody są dość oczywiste. Banki chętnie udzielały kredytów. Pozyskiwane w taki sposób pieniądze trafiały na rynek akcji budujących kanały, ale też rynki górnictwa, transportu i handlu. Innymi słowy, ludzie pożyczali w tani sposób pieniądze, które następnie inwestowali na giełdzie czy w różne przedsięwzięcia, by tam pomnożyć środki.

Do tego doszły różne patologiczne manipulacje na rynku finansowym. W tym przypadku chodzi o „łańcuchy weksli”. Jeden bankier wystawiał weksel na swojego reprezentanta, który działał w innym mieście. Dokument miał być realizowany za parę tygodni. Przed ostatecznym terminem spłaty ten drugi – czyli przedstawiciel pierwszego bankiera – wystawiał taki sam weksel, ale powiększony o odsetki. W międzyczasie bankier dyskontował swój weksel w lokalnym banku, a przed terminem płatności wystawionego na niego weksla wystawiał kolejny na swojego przedstawiciela w innym mieście. Brzmi skomplikowanie, ale w istocie chodziło w pewien sztuczny i tani kredyt.

Wychucha kryzys

Nie da się zbudować prawdziwego dobrobytu na kredycie i stałym zadłużeniu. Ostatecznie też rynek czekała gorzka kara. W czerwcu 1772 roku pewien londyński kupiec uciekł do Francji, by zbiec przed swoimi długami. Sprawa stała się głośna, doprowadziła do nakręcania się paranoi (z pewnością do ludzi doszło, że i ich może spotkać taki los – ich dłużnik im ucieknie) i kryzysu.

Sprawa była jednak jeszcze bardziej skomplikowana i groźna. U brytyjskich bankierów zadłużeni byli też amerykańscy plantatorzy z południowych stanów. Gdy wybuchł kryzys, banki nie chciały już akceptować ich weksli. Do tego doszło do korekty cen produktów kolonistów, a ci zaczęli ubożeć.

Jakby tego było mało, w tym czasie problemy zaczęła mieć Kompania Wschodnioindyjska, wielka spółka handlowa Wielkiej Brytanii. Zakupiła bowiem wcześniej spore ilości herbaty, której teraz nie mogła sprzedać. Na pomoc postanowił przyjść rząd. Ten nadał spółce Tea Act – na mocy przywileju niechciana przez nikogo herbata miała zostać sprzedana kolonistom z Ameryki.

Powstają Stany Zjednoczone

Trudno się dziwić, że cała sytuacja – delikatnie mówiąc – sfrustrowała plantatorów. Ci odpowiedzieli agresją, nie wiedząc z pewnością, że dają tym samym początek przyszłemu imperium. W grudniu 1773 roku zaatakowali trzy okręty Kompanii i wysypali do morza cały zapas herbaty. Nie będziemy tu opisywać całego procesu przyczynowo-skutkowego, jaki potem zaszedł, ale ostatecznie buntownicy w 1776 r. ogłosili powstanie Stanów Zjednoczonych. Jak się miało okazać, był to jednak dopiero początek kłopotów na tle ekonomicznym…

CDN.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here