Jeśli czytacie nasz cykl, wiecie, że stan polskiej waluty stawał się z biegiem lat coraz gorszy. Dobrnęliśmy jednak do momentu krytycznego. Po śmierci Jana III Sobieskiego na tronie zasiadła dynastia Wettinów. I zaczęło być tragicznie…

Historia inflacji w Polsce – od Mieszka I do Kazimierza Wielkiego

Historia inflacji w Polsce cz. II – Dynastia Jagiellonów

Historia inflacji w Polsce cz. III – XV-XVII wiek, sąsiad sąsiadowi wilkiem

Król, który szkodzi swojemu krajowi

August II Mocny zapisał się w naszej historii jako wielki imprezowicz, kolega cara Piotra Wielkiego, a także ojciec rekordowej liczby nieślubnych dzieci. No i niestety okropny psuj polskiej monety. Choć tzw. pacta conventa zabraniały królowi samodzielnego bicia monety, August niewiele sobie z tego robił. Założył w Lipsku, Dreźnie i Gubinie mennice. Bił w nich monety srebrne i miedziane. Miało to przykre dla Polski konsekwencje. Można bowiem odnieść wrażenie, że zarówno August II jak i jego syn August III bardziej dbali o interesy ojczystej Saksonii niż Rzeczpospolitej.

Otóż, miedziakami zalewano nasz kraj, zaś polskie srebrne monety wywożono właśnie do ojczyzny obu panów. Ponoć roczny dochód Augusta III z tego procederu wynosił nawet 680 tys. złotych polskich rocznie. Nasz kraj został zaś przez lata zalany fatalnej jakości monetą o wartości 600 mln. złotych. Żeby zobrazować tego skutki wystarczy wyobrazić sobie to, że wiele transakcji zawierano płacąc workami pieniędzy, zaś większe sumy realizowano już przewożąc je wozami zaprzężonymi w konie.

Żeby było nam mało wewnętrznego wroga, swoje dorzucał Fryderyk II, władca Prus. Gdy w 1756 r. zajął Lipsk przejął też mennicę Augusta III wraz z jego stemplami. Nie trzeba było czekać na konsekwencje. Także nasi sąsiedzi znowu zaczęli nas zalewać fatalnej jakości pieniędzmi. Ponoć w ciągu 7 lat Prusy zarobiły na tym 25 mln talarów.

Stanisław August Poniatowski i pierwszy krach

Próbę ratunku sytuacji podjął Stanisław August Poniatowski, który zasiadł na polskim tronie po Auguście III. W 1764 r. przejął od sejmu pełnię kontroli nad emisją pieniądza, a dwa lata później złożył dwie mennicę – miedzianą w Krakowie i srebrną w Warszawie. Rozkazał też wycofywanie z rynku zagranicznych monet i przebijanie je na krajowe jednostki. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że jego pomysły nie miały dużej szansy na realizację, ponieważ w tym okresie państwo znajdowało się już w okresie upadku.

Mało tego, okazało się, że za jego panowania doświadczyliśmy jako naród pierwszego krachu bankowego! I to – żeby pogłębić ironię sytuacji – przed założeniem banku centralnego. Jak do tego doszło?

W tym czasie Europa znajdowała się już u progu rewolucji przemysłowej. Pojawiało się coraz więcej banków, proces ten trwał także w Polsce. Czołowymi bankierami byli m.in. Prot Potocki czy Piotr Teppler. Co zrozumiałe, uważali oni, że pieniądz musi być w stałym ruchu, więc pożyczali powierzone im w depozycie pieniądze z rekordową częstotliwością. Sam Potocki pożyczył państwu 100 tys. zł.

Interes szedł świetnie, ale do czasu. Nagle okazało się, że  płynność banków zaczęła się załamywać, a polscy bankierzy musieli prosić o pożyczki za granicami. Niestety i tam zaczęto im odmawiać. Potem wszystko zaczęło się walić jak domino.

W styczniu 1793 r. oddziały pruskie wkroczyły do Wielkopolski. Tym samym wywołały ogromną panikę wśród mieszkańców, którzy tłumie ruszyli do banków po swoje pieniądze, których nie starczyło już dla wszystkich, którzy je tam zdeponowali. Ostatecznie 25 lutego 1793 r. Tepper jako pierwszy bankier ogłosił upadłość.

Za nim zaczęły upadać kolejne banki. Owy krach pozbawił wielu obywateli Rzeczpospolitej ich oszczędności i zbiegł się z II rozbiorem kraju.

Na scenę wchodzi papierowy pieniądz

To jednak nie koniec. Gdy wszystko idzie w złą stronę na scenę wkracza zawsze bohater, który próbuje nieść ratunek. Tym herosem był teraz Tadeusz Kościuszko. By jednak ratować świat potrzebne są… tak, pieniądze.

Trudno było je jednak nadal bić z powodu braku kruszców. Udało się co prawda skonfiskować wszelkie kruszce z kościołów i klasztorów (przetapiano nawet figury apostołów z Kościoła Mariackiego), ale nadal było tego mało. 8 czerwca 1794. Rada Najwyższa Narodowa wyemitowała więc pieniądz papierowy o równowartości 60 mln złotych. Emisja była zabezpieczona dobrami narodowymi. Problem był tylko jeden. Warunkiem spłaty biletów (czyli ówczesnych banknotów) było… zwycięstwo powstania Kościuszki.

Natrafiono więc na parę komplikacji. Kwestię psychologiczną, bowiem dla wielu ludzi papierowy pieniądz w ogóle nie był wiarygodny (tak jak dziś dla wielu są takie waluty cyfrowe), poza tym wiara społeczeństwa w sukces walki z zaborcami była coraz mniejsza. Rezultatem było to, że ceny produktów podawano w monetach i biletach.

Jak wiemy z lekcji historii, powstanie ostatecznie upadło, zaś bilety stały się bezwartościowymi kawałkami papieru. W 1795 r. ostatecznie Polska zniknęła z mapy Europy. W obiegu przez kilkadziesiąt lat pozostały jeszcze stare monety. Zbliżał się zaś okres wojen napoleońskich, które również miały oznaczać ciekawy epizod w historii pieniądza na naszych ziemiach.