Przywykliśmy do serwisów internetowych, które dostarczają nam usługi za darmo. Google i Facebook przychodzą do głowy jako najlepsze przykłady. Niewielu z nas zdaje sobie jednak sprawę, że tak naprawdę zarobki powyższych firm nie ograniczają się jedynie do wyświetlania reklam i promowania sponsorowanych wyników wyszukiwania ? korzyści dla serwisów pochodzą też z wykorzystywania danych personalnych użytkowników oraz informacji pochodzących z ich działalności ? te służą ulepszaniu usług oferowanych przez dany serwis.

Nie wiemy więc, że pomagamy Facebook?owi, a jednak robimy to ? kolektywnie, jako legion korzystających z niego osób. Nasza nagroda to z kolei możliwość robienia dokładnie tego, czym na ogół się zajmujemy siedząc na ?fejsiku?- śledzenia ludzi, przeglądania ich zdjęć i innych rzeczy, do których często możemy nie chcieć się przyznać

Powstaje jednak jednocześnie całkowicie odmienna od opisanej powyżej klasa aplikacji ? takich, które nie polegają na ?wykorzystywaniu? użytkowników. David Johnson ? współzałożyciel inwestującego w projekty kryptowalutowe ?BitAngels?, opisuje mechanizm, w którym użytkownicy otrzymywaliby od strony ?żetony?.

Żetony takie służyłyby zarówno do opłacania korzystania z danej strony, jak i do nagradzania korzystnych dla niej działań użytkowników. Jakiekolwiek zaś zmiany w budowie strony muszą być zatwierdzone przez większość użytkowników. Z czymś się to może kojarzyć, prawda? Otóż jest to kolejny przykład tego, jak Bitcoin niebezpośrednio może usprawnić istniejące już systemy.

Tom Ding z Koinify nakreśla proces, w którym ?pomysł tak stary jak waluta jest dostosowany do realiów XXI wieku? i wyjaśnia, w jaki sposób dana aplikacja mogłaby zarabiać. Chodziłoby o to, że, gdyby zaprogramować wydającego żetony Dappa odpowiednio, mógłby on np. otrzymywać zarobek o równowartości 10 zł rocznie.

Przy pierwotnie zainwestowanych 60 groszach, dawałoby to zarobek 9.40 zł, podobnie jak bank zarabia na wydanych przez rząd banknotach, za które też początkowo płaci. Warunkiem działania tego modelu jest oczywiście powstanie efektu sieciowego i sytuacji, gdzie żetony zyskują na wartości poprzez zwiększone zainteresowanie użytkowników.

Zobaczymy, jak wypalą podobne projekty, ale wydaje się to bardziej ?cywilizowane?, niż wykorzystywanie nawet dobrowolnie oddanych danych osobowych użytkowników.