Czy to koniec bitcoina i kryptowalut w Polsce? Jedna z ostatnich firm na naszym rynku, giełda wyceniana na ponad miliard złotych przenosi się na Maltę. Jest to skutek braku dobrej woli, braku regulacji i wojny ze strony banków, które wypowiadają wszystkie umowy firmom z branży kryptowalut.

Kiedy w 2014 roku pisałem w money.pl, że brytyjski minister finansów George Osborne kupił bitcoiny w jednym z londyńskich bitomatów, polska znajdowała się na bardzo wysokiej pozycji na świecie. Mogliśmy stać się liderem branży, podczas gdy w Wielkiej Brytanii nie było jeszcze żadnej giełdy i kantoru, u nas działało już co najmniej kilka. Polscy programiści obecni byli przy tworzeniu większości największych projektów w branży.

W czasie kiedy inne kraje dostrzegły potencjał, nasz rząd nie robił zupełnie nic, żeby przyciągnąć biznes do siebie. Skutkiem braku regulacji jest między innymi wypowiadanie umów przez banki, firmom zajmującym się obrotem walutami cyfrowymi. Polska dojdzie do tego, ale nikt już nie będzie chciał wrócić – komentuje Sylwester Suszek, prezes giełdy BitBay.

Firmy zostały zmuszone do przeniesienia się za granicę.

Sylwester Suszek podczas Polskiego Kongresu Bitcoin oświadczył, że giełda BitBay przeniesie się przed wakacjami poza polskę – na Maltę. Sylwester zauważa, że w Polsce brakowało rozmów, które od dawna toczą się w innych krajach. Białoruś, Szwajcaria i Niemcy zauważyły potencjał w takich firmach jak BitBay, zapraszając ją do siebie.

Problem z zamykaniem kont bankowych dotyczył wszystkich firm, a BitBay jest jedną z ostatnich, która wciąż została w Polsce. Jestem zmuszony do przeniesienia się – powiedział Suszek. Jednocześnie Sylwester zaznaczył, że nie może sobie pozwolić na zwolnienia – Nie mogę samego siebie zawieść, a co dopiero wszystkich klientów, których jest już ponad 800 tysięcy – zaznaczył on, że nikt nie straci pracy.

Sylwester przyznał też, że jest patriotą i żałuje, że dalsza przyszłość firmy będzie związana z innym krajem – to wszystko stanie się inne, już nie takie polskie.

Giełda zabiegała o regulacje.

Giełda działa w Polsce legalnie i nic nie jest zakazane, jednak zabrakło rozmowy i dobrej woli ze strony rządu. Obecna sytuacja nie wynika ze złej woli, tylko z braku jakiegokolwiek działania. BitBay występował w Ministerstwie Cyfryzacji, Ministerstwie Finansów i od lat zabiegał o nadzór ze strony Komisji Nadzoru Finansowego, jednak ci nie byli skłonni do rozmów – Nie rozumiem dlaczego. Moglibyśmy sporo im pokazać, składać raporty co miesiąc – skomentował Sylwester.

Giełda jest sygnatariuszem Kanonu Dobrych Praktyk, spełnia wszystkie wymogi KYC i AML, a prezes giełdy przy każdej okazji ostrzega przed ryzykiem związanym z inwestycjami w waluty cyfrowe –  jeżeli dzisiaj ludzie stracą pieniądze na krypto, to powiedzą, że to wina KNF, który ma ich chronić. Jeżeli Kowalski zyska 100%, to powie, że taka instytucja jest niepotrzebna. Tak działa to na całym świecie.

Klienci zarzucają giełdzie brak rozwoju, jednak Sylwester zaznacza, że ciężko jest się rozwijać, kiedy ciągle trzeba walczyć z bankami i tworzyć kolejne scenariusze dla ratowania biznesu. Ponadto giełda szczegółowo weryfikuje wszystkie projekty, nie chcąc dopuszczać do siebie oszustów.

Sylwester nawiązał do afery Getback. Giełda Papierów Wartościowych nie weryfikowała spółki, nie mogła wiedzieć ani przewidzieć tego, co się wydarzyło. Sylwester zaznaczył, że odpowiada za to spółka i inwestorzy, którzy zainwestowali w nietransparentny biznes – w tokenach jest tak samo. I tutaj, i tutaj trzeba wiedzieć, w co się inwestuje […] w krypto inwestuje się w coś do dopiero powstanie, a nie coś, co już jest.

BitBay stara się przewidywać przyszłe regulacje i już teraz się do nich dostosować, mimo że takowe jeszcze nie istnieją. Z tego powodu na BitBayu nie można handlować tokenami. Obecnie w ICO inwestuje się ogromne kwoty, a ludzie często inwestują bez zastanowienia, dlatego ostrzeganie jest istotne.