Jakiś czas temu Cyfrowa Ekonomia patronowała wydarzeniu w Opolu, w ramach którego młodzi naukowcy i przedstawiciele miasta starli się w debacie o koncepcje Smart City Opole. Emocje po spotkaniu już opadły, ale warto zastanowić się nad jednym problemem Opola i jego ewentualnym rozwiązaniu za pomocą technologii Blockchain.

Za dużo aut

W trakcie debaty pojawiły się dane Głównego Urzędu Statystycznego, który w 2015 roku sprawdził ilość pojazdów indywidualnych przypadającą na jednego mieszkańca w stolicach województw. Liderem rzecz jasna tego rankingu okazała się Warszawa. Drugie miejsce zajęło jednak Opole – jedna z najmniejszych stolic regionu w Polsce.

Pojawiła się więc propozycja wcielenia w życie car sharingu – tylko jak to zrobić? Wiadomo, że projektowanie aplikacji przez miasto może mieć swoje plusy i minusy, ale czy jest już coś, co niezależnie od urzędników i polityki może być wdrożone przez społeczników, aby miasto mogło poradzić sobie z tym problemem? Czy wśród licznych projektów lansowanych przez Startupy jest gotowe rozwiązanie?

Uber uczy – przewóz osób to śliska sprawa

Kontrowersje związane z działaniem Ubera pokazują, że temat car sharingu może być niebezpieczny, bo niesie pewne ryzyka prawne. Mimo swobody działalności gospodarczej w Polsce, istnieją pewne sfery, w których nie wystarczy zarejestrować się i działać.

Przewóz osób jest silnie uregulowany i wzięcie na pokład ludzi i pobranie od nich pieniędzy za przejazd może skończyć się interwencją Inspekcji Transportu Drogowego. Nawet na Blablacar widzimy, że próba powetowania sobie opłaty autostradowej, czy też kosztów eksploatacji pojazdu skutkuje komunikatem, że zarabianie na przejazdach jest niezgodne z regulaminem aplikacji.

Tymczasem w naszym Smart City problem z tego typu udostępnianiem przejazdów spowodowany jest tym, żeby dobrego kierowcę mobilizować do regularnych przejazdów. Samo pokrycie kosztów paliwa to za mało. Jego trzeba zachęcić, aby otworzył drzwi do swego pojazdu. Inaczej przejazdy będą nieregularne, bo i na Blablacar kierowcy szybko znajdują alternatywy – tani samolot lub pociąg spowoduje, że nasz kierowca zniknie.

W Opolu po prostu pojedzie sam – tak jak zawsze. Jak pokazują liczne listy kierowców do gazet – niektórzy po prostu lubią ten sport i same koszty paliwa nie są im straszne.

Arcade City – trochę Uber, a trochę coś ponad

W Arcade City jest miejsce dla każdego – kierowców, pasażerów oraz osób i podmiotów, które mają swój pomysł na wykorzystanie takiego rejestru.

Jest jednak nadzieja – Arcade City. To platforma, która w oparciu o technologię Blockchain chce stworzyć ‘Ubera’ który byłby nie do powtrzymania przez rządy na całym świecie.

Aktualnie bowiem Uber przeżywa kryzys – rząd węgierski pokazał, że można skutecznie walczyć z niechcianą aplikacją, a z kolei w USA na przykład policja z Nowego Jorku przykładnie i skrupulatnie karze kierowców Ubera.

Arcade City to jednak coś więcej niż Uber – to już pewien ruch społeczny, w którym można też lansować swoje śmiałe wizje. Wraz z udziałem miasta można więc stworzyć coś, co pozwoli zapanować nad znaczą ilością aut w Opolu. Można bowiem dodać do tego własny algorytm, który w oparciu o bazę kierowców z Opola i okolic stworzoną przez Arcade City, będzie nagradzał właścicieli aut indywidualnych za zbieranie pasażerów z miejscowości wykluczonych transportowo.

Nie musi to być gotówka – można bowiem stokenizować rynek miejsc parkingowych i przekazywać kierowcom tokeny, które pozwolą im swobodnie parkować w centrum. Możliwości działania jest wiele – najważniejsze, że technologia Blockchain daje nam możliwość stworzenia rejestru, na bazie którego można opracować konkrety.

To wszystko może odbywać się z poszanowaniem transportu publicznego. Władze miasta zyskają bowiem cenne informacje – bazę kierowców, ich tras, a także opinie użytkowników o kierowcach. Tym ma być bowiem głównie Arcade City – otwartym rejestrem kierowców.

Futurama wiecznie żywa

Można też realizować koncepcję Futuramy z 1939 roku i poszerzać dalej kolejne drogi w mieście w kilkupasmowe „autostrady” dla aut – tylko ile można? Ta przestarzała wizja to problem, z którym teraz walczy wiele miast w USA.

W Opolu sprzyja jej wykluczenie transportowe mniejszych miejscowości (cięcia kursów, ale i całych linii tak zwanych PKS-sów oraz liczne miejscowości satelickie). Czy nie możemy zacząć koncepcji Smart City od początku? Czy musimy powtarzać błędy innych, żeby potem na ich rozwiązaniach się uczyć? Przecież mamy możliwość stworzenia czegoś swojego – czegoś nowego i niepowtarzalnego. Czegoś, co spowoduje, że kiedyś władze Los Angeles (najbardziej zakorkowane miasto w USA) przyjadą do Opola zobaczyć, jak ruchliwą Niemodlińską zamieniliśmy w ulicę z sklepikami i zielonymi parkletami.

Zdjęcie ze spotkania – Smart City Opole