Miniony tydzień nie był emocjonujący pod względem kursu. Ot, nudnawy boczniak. Za to wśród newsów można było znaleźć parę ciekawostek.

OneCoin za kratkami

O tym projekcie napisano już megabajty zdań. Ostrzegało przed nim Polskie Stowarzyszenie Bitcoin, interpelację poselską do Ministerstwa Sprawiedliwości przygotował poseł Mirosław Suchoń. W skali świata takich pism było wiele. Jednak dopiero 6 marca doszło do aresztowania liderów OneCoina – Konstantina Ignatova i jego własnej siostry Ruji Ignatovy. Powód: „oszustwa związane z papierami wartościowymi i praniem pieniędzy”.

Prokurator Geoffrey S. Berman streszcza idee projektu:

„Podejrzewamy, że oskarżeni stworzyli „kryptowalutę” firmy całkowicie opartą na kłamstwie i oszustwie. Obiecywali duże zwroty i minimalne ryzyko, ale ten biznes był piramidą opartą na niczym (…). Inwestorzy stali się ofiarami, gdy oskarżeni [już odpowiednio] się wzbogacili.”

Jedna Rosja wchodzi w świat blockchain

Jedna Rosja to główna partia Rosji, do której należy m.in. Władimir Putin. Niemal niepodzielnie rządzi krajem. Co ciekawe, ugrupowanie dostrzega potencjał sieci bloków.

Partia przygotowuje teraz platformę, za pomocą której wyborcy będą mogli głosować na kandydatów ugrupowania do Dumy. To rodzaj prawyborów, które stosuje formacja. Niestety proces ma charakter tylko badania nastrojów, ponieważ w czasie ostatnich wyborów do parlamentu w 2016 r. wystawiono na listy też osoby, które nie brały dział w prawyborach.

Nas sam fakt interesuje tylko z jednego powodu – otóż, platforma ma być oparta na blockchainie.

Fidelity startuje

W jednym z ostatnich tweetów firma Fidelity napisała, że współpracuje już “z wybraną grupą kwalifikujących się klientów”, którzy korzystają z Fidelity Digital Assets, platformy dedykowanej krypto-aktywom. Firma zastrzega, że powoli będzie rozwijała zakres klienteli. “Nasze rozwiązania koncentrują się na potrzebach funduszy hedgingowych, funduszy emerytalnych, fundacji, innych inwestorów instytucjonalnych” – tłumaczą przedstawiciele Fidelity.

Gdzie kopać kryptowaluty?

No właśnie, gdzie? Tam gdzie jest darmowy prąd! (I broń Boże nie namawiamy was do przestępstwa!) Okazuje się, że to kampusy uniwersyteckie są miejscami, w których bardzo często kopie się kryptowaluty. Takie wniosku wysnuwamy z analizy raportu firmy Cisco opublikowanego w PCMag 5 marca.

Kampusy zajmują 2. miejsce rankingu miejsce, gdzie najczęściej kopie sie bitcoiny, litecoiny i całą resztę. Austin McBride z Cisco wyjaśnia:

“Trudność w wydobywaniu wielu monet jest obecnie bardzo wysoka – co oznacza, że ​​kosztuje to więcej energii elektrycznej (…). Jeśli nie musisz ponosić tych kosztów, to jesteś w naprawdę dobrym miejscu na zarabianie pieniędzy.”

Kryptowaluty są też często wydobywane w miejscach będących w posiadaniu… samorządów.