Blockchain rewolucjonizuje po cichu naszą rzeczywistość. W naszym nowym cyklu artykułów postaramy się przybliżyć Wam te obszary naszego życia codziennego, które technologia łańcucha bloków zmienia na naszych oczach. Na pierwszy ogień idzie rynek muzyczny.

Rynek muzyczny nie do końca miał po drodze z rozwojem technologicznym. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę negatywny stosunek artystów do Internetu z przełomu XX i XXI w. Choć dziś muzycy głównego nurtu opierają kampanie reklamowe swoich nowych albumów głównie na YouTube, mediach społecznościowych czy aplikacjach pokroju Spotify, początki tych związków nie były bynajmniej łatwe.

Gdy cofniemy się do newsów z roku 2000, znajdziemy choćby nagłówki o procesie, jaki zespół Metallica wytoczył Napsterowi – popularnej wtedy platformie wymiany plików mp3. Grupie oberwało się wtedy od jej najwierniejszych fanów, którzy w ramach ulicznych happeningów niszczyli płyty swoich niedawnych idoli. Mimo tego gigantów metalu poparli inni zaniepokojeni muzycy m.in. Ozzy Osbourne, Britney Spears, Blink-182 czy Alanis Morissette.

Choć dzisiejsze podejście artystów do Internetu jest zgoła odmienne (i przypomina raczej idee: skoro nie możesz ich zniszczyć, przyłącz się), Metallice trzeba przyznać jedną sprawę – walczyła o kontrolę nad swoją twórczością. „Zależało nam na odzyskaniu kontroli nad własną muzyką. Mogę rozdać za darmo wszystkie swoje piosenki, ale to ja będę decydował kiedy, gdzie i w jaki sposób to zrobię” – powiedział po całej aferze na łamach „Rolling Stone” Lars Ulrich, perkusista zespołu.

Tu dochodzimy do sedna problemu i zarazem rozwiązania. Blockchain i kryptowaluty dają twórcom możliwość kontrolowania, co dzieje się z ich nagraniami. Choćby śledzenie, ile dokładnie fanów kupiło ich album. Z możliwości tej skorzystał jako jeden w pierwszych w historii raper Curtis ‘50 Cent’ Jackson, który swoją płytę „Animal Ambition” sprzedawał za bitcoiny. Niedługo po nim w 2014 r. na podobny pomysł wpadli muzycy metalowego zespołu Mastodon.

Na bazie doświadczeń kolegów z innych scen muzycznych na ciekawą akcję marketingową wpadła też Bjork. Islandzka wokalistka postanowiła bowiem swoich wielbicieli obdarować… kryptowalutami. W 2017 r. fani, którzy kupili jej album „Utopia” w przedsprzedaży za pośrednictwem strony internetowej i użyli do tego walut cyfrowych (bitcoinów, litecoinów, dash lub audiocoinów), otrzymywali 100 audiocoinów. Cała kampania od strony technicznej obsługiwana była przez londyński Blockpool, który dostarczał 100 monet oraz e-portfel na nie.

To już tylko krok od tworzenia całych platform opartych na sieci bloków i dedykowanych dla muzyków i ich fanów. Takowa zresztą niemal powstała. Decent Foundation stworzyła własną autorską platformę blockchain i technologię o nazwie DCore. Możliwości DCore można łatwo zastosować na rynku muzycznym, dając lepsze warunki do funkcjonowania zarówno twórcom treści, jak i ich odbiorcom.

Wykorzystanie tej technologii do uruchomienia aplikacji skupionej na rynku muzycznym wyeliminowałoby potrzebę pośredników, którzy obecnie dokonują znacznej redukcji wszystkich przychodów generowanych ze sprzedaży muzyki, a które mogłoby należeć do artystów. Decent daje możliwość wynagradzania twórców wewnętrzną walutą systemu – tokenami DCT (dostępnymi na kilku giełdach kryptowalut). DCore pozwala też na dzielenie się przychodami pomiędzy wszystkie strony zaangażowane w tworzenie treści (takie jak piosenka lub cały album) oraz otwiera drogę do crowdfundingu poprzez możliwość ustawienia finansowania społecznościowego dla projektów.

Rozwój takich projektów jak Decent może zrewolucjonizować rynek muzyczny. Przy szerokim zastosowaniu tego typu platform funkcjonowanie instytucji pokroju ZAiKSa czy zbiurokratyzowanych i przerośniętych do przesady wytwórni płytowych staje się zbędne, jednocześnie dając możliwość zarabiania większych pieniędzy samym artystom.