Bitcoin prawdopodobnie jest najbardziej ekscytującą formą pieniądza od czasów wycofania standardu złota. Albo nawet bardziej. Każdy słyszał historie o ludziach którzy zainwestowali w Bitcoin bardzo wcześnie kupując sprzęt i rozpoczynając erę wirtualnego górnictwa, która rozwija się niesamowicie szybko i można ją uznać za ewenement w dziedzinie obecnej technologii. Bitcoinowi milionerzy to ludzie którzy zaczynali kopać Bitcoiny kiedy te były warte po 20 centów zgromadzili ich naprawdę sporo, każdy z nich obecnie jest wart około stu dolarów. Czy będą warte jeszcze więcej? Czy osoba która dopiero zaczyna się interesować Bitcoinem wciąż ma szanse na zysk? Moim zdaniem tak.

Zdjęcie na licencji CC flickr.com
Zdjęcie na licencji CC flickr.com

Ekonomiści alarmują, że świat wciąż nie wyszedł z poprzedniego kryzysu. Kraje mają ogromne problemy z długiem, lekkomyślnością i krótkowzrocznością związaną z finansami. Co za tym idzie problem kryzysu nie został rozwiązany. Można to porównać do leczenia plastrem i wodą utlenioną naprawdę bardzo brzydkiej rany na palcu do której wdało się zakażenie. Wystarczy spojrzeć na sytuację finansową dużych banków, rosnące zadłużenie, bańkę na nieruchomościach w Chinach i w ogóle ten cały bajzel.

Łatwo sobie wyobrazić, że w przypadku kiedy zakażenie przenie się z palca na całą rękę skutki będą katastrofalne. Podobnie jest z ekonomią. Bitcoin w takiej sytuacji ma szansę stać się naprawdę bardzo popularny. Już teraz w obliczu kryzysu w strefie euro ludzie zwracają się ku Bitcoinowi.

Tak. Uważam, że w najbliższym czasie czeka nas światowy kryzys finansowy. Kryzys po prostu musi nastąpić. Przy okazji najbliższego kryzysu złoto, srebro i Bitcoin mają szansę poszybować w górę w sposób niewyobrażalny. Słyszałem wiele głosów osób które mówią, że niedługo jeden Bitcoin będzie wart jedną uncję złota.

Weźmy za przykład Cypr. Po wydarzeniach z początku tego roku Bitcoin w bardzo krótkim czasie wzrósł z kilkunastu do ponad 200 dolarów i ustabilizował się na poziomie około 100 dolarów. Bitcoinersi – bo tak określają siebie fani wirtualnej waluty – uważają, że to jest dopiero początek wirtualnej waluty i wszystko co najważniejsze dopiero nadejdzie.

Osoby inwestujące w złoto i srebro zakładają, że po załamaniu finansowym nie tylko nie stracą oszczędności swojego życia, a jeszcze dobrze na tym zarobią. No właśnie tylko co z tym złotem? Złoto obecnie ma sporo swoich własnych problemów, kiedy okazuje się, że złote sztabki nie są tak naprawdę złote i możemy się tylko domyślać co się stało ze złotem z Fort Knox i z rezerw fedu. Złotem fizycznym jest ciężko handlować, zapłacić w sklepie, przez internet, trzeba je trzymać w bezpiecznym miejscu? w ogóle najpierw trzeba takie miejsce mieć. W tym przypadku Bitcoin wydaje się być idealnym rozwiązaniem.

Po wydarzeniach na Cyprze w świecie Bitcoina pojawiło się wiele nowych rewelacyjnych projektów, start-upów  w tym milionowych inwestycji. Inwestorzy uważają, że przedsięwzięcia przyniosą im ogromny zysk tylko w ciągu najbliższych kilku lat. Cała ekonomia Bitcoina jest warta już ponad miliard dolarów. Wiele osób w obawie o płynność walut szuka ucieczki właśnie w Bitcoin.

A Polska w której ratunkiem na zadłużenie jest… zawiedzenie progu oszczędnościowego? Szczerze – czy myślicie, że za jakiś czas zadłużenie spadnie i próg ten zostanie przywrócony? Moim zdaniem nie ma na to najmniejszej szansy. Zadłużenie będzie tylko postępowało, a rząd… cóż. Jak to się mówi, wtedy będą rządzili inni i to będzie ich problem. No nie całkiem, bo kryzys uderzy przede wszystkim w nas zwykłych obywateli, a nie polityków, którzy zawsze się jakoś ułożą. A dajmy na to stawka 23% VAT też miała być tylko czasowa. O przyszłych emeryturach lepiej już nie wspominać. I nie patrzcie na mnie jak na wariata kiedy mówię, że Polska zbankrutuje. Zwykłe bankructwo jednego dużego banku, pociągnęłoby za sobą potężną lawinę zdarzeń i w efekcie nam też nieźle by się oberwało, a już nie jest kolorowo.

Houston, mamy problem! MAYDAY MAYDAY!

Tylko kto pomoże rządom? Kryzys ekonomiczny spowoduje nie tylko duże szkody dla nich, ale też będzie ogromnym ciosem dla zwykłych obywateli, w szczególności tych mniej zamożnych. A Bitcoin? To z pewnością będzie bardzo duży krok w przód dla wirtualnych walut które mają oparcie w bardzo zaawansowanej kryptografii i mocy obliczeniowej. A Twoim zdaniem lepiej jest zaufać rządom, czy matematyce?

Poprzedni artykułPodsumowanie Tygodnia #05
Następny artykułPodsumowanie Tygodnia #06
Założyciel serwisu, redaktor naczelny. Serwis ‘Bitcoinet’ założył w czasie studiów na University of Wolverhampton w Anglii. Posiada wykształcenie artystyczne w zakresie reklamy wizualnej i produkcji wideo. Właściciel firmy BitSky Multimedia, zawodowo zajmuje się marketingiem i produkcją wideo. Członek Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin. Członek założycielski Izby Gospodarczej Blockchain i Nowych Technologii. Walutami cyfrowymi i technologią blockchain interesuje się od 2012 roku.

7 KOMENTARZE

  1. Rząd to ostatnia instytucja której warto ufać. Przykładem było chociażby zabranie połowy oszczędności z funduszy emerytalnych w celu redukcji zadłużenia (tak naprawdę przerzucenia go na zobowiązania wobec emerytów). Rządy w większości boją się słowa “bankructwo” jak diabeł święconej wody. Jest jeszcze jedno rozwiązanie które będzie bardziej łatwe politycznie, choć gorsze dla gospodarki, czyli drukowanie pieniądza. Zarówno Unia Europejska jak i USA drukują (a raczej dopisują zera w elektronicznych kontach bo taniej) na potęgę, w ostatnim czasie to jeszcze przyśpieszyło. Rządy wiedzą że to jedyne źródło z którego można pozyskać pieniądze a obywatele nie będą protestować bo przecież “im się nie zabiera”. Ale tak naprawdę takie zjawisko doprowadzi do hiperinflacji, czyli wszyscy mający oszczędności w walutach państwowych stracą je, bo staną się bezwartościowe. Warto przeczytać o sytuacji Niemiec w okresie międzywojennym, to właśnie hiperinflacja była idealnym podłożem do II wojny światowej.

    Wszystko obecnie kręci się wokół pieniądza, ale publikę zapycha się tematami typu “mama Madzi” by przypadkiem ktoś nie tracił zaufania do waluty. Atak na Syrię ma na celu walkę o pozycję dolara (Syria w sojuszu z Iranem jako jedyne rozliczają się za sprzedaży ropy z użyciem innych walut niż dolar). Wcześniej w taki dyskretny sposób przywrócono dolara w Iraku i Libii.

    Jak dla mnie wszystkie wiadomości zarówno ekonomiczne jak i polityczne wskazują na to iż mamy kryzys waluty którego nie da się uniknąć i sterujący państwami wiedzą że jedyny sposób na utrzymanie obecnego porządku to utrzymywanie wiary że pieniądz ma wartość.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here