Harry Binswanger | 4 czerwca 2013

Nie bądźmy naiwni, państwo opiekuńcze nie odczepi się od Bitcoina. Prywatne ?wirtualne waluty?, z których Bitcoin jest najbardziej znany stają się celem ataków rządów.

Źródło grafiki: http://www.spectator.co.uk/columnists/hugo-rifkind/8874321/how-bitcoin-could-destroy-the-state-and-perhaps-make-me-a-bit-of-money/
Źródło grafiki: http://www.spectator.co.uk/columnists/hugo-rifkind/8874321/how-bitcoin-could-destroy-the-state-and-perhaps-make-me-a-bit-of-money/

Pierwsza fala ataku nadeszła z federalnego Departamentu Skarbu USA (Treasury Department), który od kilku miesięcy prowadził dochodzenie i wrowadzał regulacje w zakresie wirtualnych walut. Kolejna fala to atak na poziomie stanowym. 1 czerwca w the Wall Street Journal na pierwszej stronie ukazał się artykuł pod tytułem ?Wirtualne Waluty pod rządową lupą?. Chodzi tu  o rodzaj zainteresowania, którym mafiozi otaczają rywalizujący z nimi gang na ich terytorium.

Tłamszenie przez rządy prywatnych pieniędzy jest nieuniknione w erze państwa opiekuńczego. Jaka jest więc alternatywa? Czy rządy będą stały bezczynnie podczas gdy coraz więcej osób zacznie unikać podatków i bronić się przed inflacją? ?Hojność? rządów oparta jest na ściąganiu podatków i osłabianiu waluty. Jeśli istniałyby prywatne pieniądze, państwo opiekuńcze nie mogłoby istnieć. Czy można więc wątpić, czy rząd zgniecie wirtualny pieniądz?

Zwróćmy uwagę na atrakcyjność Bitcoina i podobnych mu walut. Ludzie potrzebują stabilnego, nieosłabialnego środka wymiany do takiego stopnia, że decydują się na wirtualną walutę, która nie jest niczym poparta o ile tylko jej liczebność jest względnie stała. Ale skąd bierze się ta desperacja? Dlaczego kontrolowany przez rząd dolar nie jest stabilny pod względem wartości? Dlaczego rząd doprowadza do inflacji i podkopuje swoją własną walutę? Odpowiedź brzmi: by finansować państwo opiekuńcze.

Zastanówmy się nad tym; Politycznie niemożliwym jest opodatkowanie obywateli w stopniu umożliwiającym rozrost federalnych wydatków. Wystarczy przeprowadzić tu proste działanie matematyczne. Podzielmy 4 tryliony dolarów, które wydaje rząd przez liczbę podatników w Stanach Zjednoczonych. Amerykanów, którzy płacą znaczne sumy w podatku dochodowym jest znacznie mniej, niż 100 milionów, ale przyjmijmy tą liczbę jako dzielnik. Jako wynik otrzymujemy $40,000 na podatnika co roku, a wydatki oczywiście ciągle rosną.

Rząd musi więc zdobywać dużą część łupu w sposób inny niż otwarty przymus podatkowy. W celu finansowania się rząd używa przymusu w dwóch zakamuflowanych formach: pożyczanie (spłacane z przyszłych podatków) oraz drukowanie pieniędzy (inflacja).

Pamiętajmy też, że pożyczanie również niesie ze sobą inflację. Wtłaczanie nowych pieniędzy do systemu powstrzymuje wzrost odsetek, które rząd musi płacić w związku z pożyczkami. Umożliwia mu to też ciągłe zmniejszanie wysokości długu przez ograniczanie wartości tego co jest winien kredytodawcy- jest to nieoczywista forma częściowego unikania spłaty (kredytodawcy biorą pod uwagę oczekiwany stopień inflacji w warunkach pożyczki, więc rządy zwyczajnie drukują więcej, niż tamci założyli). Najlepsze jest to, że inflacja wypycha  też podatników na wyższe stopy podatkowe.

Prywatne, nierządowe waluty stanowią zagrożenie dla całego tego systemu. Im bardziej się przyjmują, tym bardziej zagrożone jest państwo opiekuńcze.

Tłamszenie wirtualnych walut jest więc nieuniknione. Bitcoin i inne takie waluty podważają moc rządu i oferują obywatelom ochronę mienia. Żaden lewicowy, lub nawet umiarkowany rząd nie pozwoli na coś takiego.

W Stanach Zjednoczonych rządzący nie mogliby do tego dopuścić nawet jeśliby chcieli. Jak pokazały wybory w 2012 roku, wyborcy żądają utrzymania zasiłków i państwa opiekuńczego. Prywatne waluty, włączając w to złoto powaliłyby tego lewiatana, jeśli przyjęłyby się szeroko.

W przyszłości, jak mam nadzieję nie zbyt dalekiej, kiedy Ameryka odrzuci kolektywizm by świadomie zastąpić go indywidualizmem, rząd będzie całkowicie wyłączony z zarządzania systemem pieniężnym. Ludzie będą wówczas polegać na dobrowolnych kontraktach, nie zaś na rządowym przymusie. W prawdziwym kapitaliźmie laissez-faire to złoto, a nie bezwartościowe wirtualne pieniądze wygrają w wolnej konkurencji między walutami.

Zgodnie bowiem z tym, co najlepszy student Adama Smitha, J.B. Say napisał dwa wieki temu: ?Pieniądze polegają w swojej użytkowości… na byciu towarem posiadającym szczególną i nieodłączną wartość?

Gdy ludzie mają wolność wyboru, wybierają złoto.

Źródło: http://www.forbes.com/sites/harrybinswanger/2013/06/04/dont-be-silly-the-entitlement-state-wont-allow-bitcoin/

Tłumaczenie: Mateusz Kocot 4.06.2013

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here