Wygląda na to, że dojmująca dla niektórych pustka po serwisie SilkRoad, przejętym niecały rok temu przez FBI zostanie niebawem wypełniona czymś nowym. Mowa o OpenBazaar- pierwotnie DarkMarket (tak, ?Open? zdecydowanie wygrywa z ?Dark? jeśli chodzi o dobre pierwsze wrażenie) jest serwisem działającym na zasadzie peer-2-peer, umożliwiającym użytkownikom kupowanie i sprzedawanie? właściwie czego tylko zechcą.

Sam Patterson, jeden z twórców usługi wspomniał w wywiadzie dla cryptocoinnews.com choćby o miodzie z Ohio, który zamówił za pośrednictwem swojego dzieła – opłat dodatkowych brak, a płatności oczywiście w Bitcoinie! Odnośnie kwestii narkotyków i nielegalnych przedmiotów Patterson stwierdza w skrócie, że absurdalnym jest argument mówiący, że Bitcoin i serwisy go obsługujące nadają się wyłącznie do sprzedaży artykułów nielegalnych. Skoro PayPal i Visa służą do wszystkiego innego. Jego zdaniem, skojarzenia z narkotykami ulegną zapomnieniu, gdy serwis zapełni się niezwiązanymi z nielegalnymi substancjami ofertami.

Dlaczego jednak nie umieścić choćby części z nich na Ebayu? Otóż zakres produktów, na który twórcy kładą największy zdaje się nacisk wchodzą m.in. ?surowe mleko, antyradary i fajerwerki?, czyli rzeczy wprawdzie potencjalnie grożące zatruciem pokarmowym, sankcjami karnymi oraz obrażeniami ciała, ale również takie z którymi dorośli użytkownicy powinni sobie poradzić bez pomocy rządu – z antyradarami na czele.

W chwili obecnej anonimowość w serwisie można uzyskać za pomocą VPN (Virtual Private Network)- w przyszłości serwis ma zostać sprzężony z Torem lub I2P, uniemożliwiając namierzenie i tym samym aresztowanie kogokolwiek. Transakcje przebiegają tradycyjnie pomiędzy sprzedającym i kupującym przy dodatkowym udziale ?arbitra?- trzeciego użytkownika, który decyduje, czy do danej transakcji dojdzie, czy też nie.

Na jakiej podstawie może zapaść decyzja? Każdy z użytkowników występuje w serwisie wespół ze swoim kluczem Bitcoin, co czyni niemożliwym podszywanie się pod innego użytkownika. Do każdego klucza jest zaś przyporządkowany współczynnik reputacji; Na początku korzystania z serwisu użytkownicy mogą ją sobie wyśrubować poprzez bezpowrotne wydanie Bitcoinów. Założenie jest takie, że skoro reputacja kosztuje Bitcoiny, wysłanie komuś w paczce kartofli zamiast telefonu komórkowego nie będzie się opłacało.

Twórcy przyznają, że z uwagi na mechanizm peer-2-peer, nie będą w stanie zagwarantować, że wspomniane wyżej narkotyki nie pojawią się w serwisie. Będzie je można jednak (tak!) ukryć przed swoim widokiem wraz ze wszystkimi innymi nielegalnymi artykułami i przeglądać OpenBazaar w czymś przypominającym błogą nieświadomość, aż do czasu gdy nie będziemy już mogli oprzeć się pokusie odkrycia ?DarkBazaarowej? strony serwisu.