W cyklu Blockchain Revolution przyglądam się tym sferom życia codziennego, które może zmienić technologia sieci bloków. Jak sprawa wygląda w kwestii prawa? Postanowiłem to sprawdzić!

Przede wszystkim dla prawników Blockchain i kryptowaluty stanowią spore wyzwanie pod kątem uregulowania tego nowego rynku. Prawo niestety często nie nadąża za nowinkami technologicznymi. Stąd np. problemy, z jakimi borykają się w Polsce osoby, które chciały prawidłowo rozliczyć się z fiskusem z zysków uzyskanych z gry na parach walut cyfrowych. W poniższym tekście warto pochylić się jednak nad czymś innym. Czy bowiem zawód prawnika nie zniknie po spopularyzowaniu się technologii łańcucha bloków?

Czy prawnicy mogą czuć się zagrożeni?

Całkiem możliwe, że kupowaliście już kiedyś mieszkanie czy zawieraliście inną umowę kupna-sprzedaży. Jeśli tak, wiecie, że przy tego typu transakcji potrzebna jest wizyta u notariusza. Co robi zaś notariusz? W uproszczeniu potwierdza, że dana umowa została zawarta np. pomiędzy panem Kowalskim a panią Nowak, w dniu 19 grudnia 2012 r., a jej przedmiotem było kupno/sprzedaż nieruchomości przy ul. Sezamkowej w Gdańsku. Notariusz odgrywa w takiej sytuacji funkcję trzeciej, obiektywnej strony. Czy jednak można byłoby zastąpić go specjalnym blockchainem? Teoretycznie jest to możliwe.

W miejsce „zaufanej trzeciej strony” wprowadzamy po prostu element „zaufanej księgi”. Co ważniejsze owa księga byłaby prawdziwie obiektywna. Technologii bowiem w żadnej sytuacji nie można oskarżyć o stronniczość. Jest ona także pozbawiona wszelkich wad, jakie może w takiej sytuacji posiadać człowiek.

Czy to oznaczałoby wysłanie notariuszy do pośredniaka po nową pracę? Ich role mogą przejąć np. wyspecjalizowani w inteligentnych kontraktach informatycy.  Programiści wprowadzaliby do rozproszonych rejestrów uzgodnienia kontraktu i wszelkie uwarunkowania biznesowe. Ich egzekucja z linii blockchaina (np. przesył środków w postaci tokenów czy kryptowalut) również byłaby pewnym gwarantem kontraktu oraz ratunkiem dla przeciążonego (np. w Polsce) systemu sądowego.

Jak na sprawę patrzą jednak sami prawnicy? Na początku zapytałem o zdanie Aleksandrę Kopeć z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy. Młoda prawniczka, zainteresowana tematem sieci bloków, nie kryje jednak lekkiego sceptycyzmu:

„Dynamicznie postępujący rozwój nowych technologii rewolucjonizuje niemalże każdą dziedzinę naszego życia – w tym także rynek usług prawnych. Wszelkie próby zakwalifikowania rozwiązań opartych o blockchain w schematy wyznaczone przez tradycyjne instytucje prawne napotykają duże problemy praktyczne. Szczególnie kłopotliwe może okazać się na przykład określenie właściwej jurysdykcji czy wyegzekwowanie obowiązku wynikającego ze smart kontraktu, biorąc pod uwagę fakt, że wszelkie czynności dokonywane są w przestrzeni cyfrowej, bez konieczności fizycznego działania czy potwierdzenia osób trzecich. Nie ma wątpliwości, że w obecnych realiach gospodarczych praca prawnika coraz częściej wymaga nie tylko znajomości przepisów prawnych, ale również otwartej postawy na nowatorskie możliwości, jakie oferuje technologia rozproszonego rejestru.”

Z opinią Aleksandry Kopeć trudno się nie zgodzić. Jak jednak widać z jej opisu, by społeczeństwo skorzystało z zalet Blockchaina akurat w zakresie usług prawniczych, konieczna jest zmiana prawa, która wyeliminuje właśnie stronę trzecią w postaci notariusza.

O drugą opinię postanowiłem poprosić radcę prawnego Zbigniewa Dala z Kancelarii Dal i Mikolka Radcowie Prawni Sp.p. Tu również spotkałem się z lekkim sceptycyzmem, ale pod innym kątem.

Nie mam wątpliwości, że systemy oparte na technologii Blockchain zrewolucjonizują nie tylko rynek usług prawniczych, ale również sposób pracy prawników – mówi Dal – Coraz śmielej są podejmowane próby wprowadzenia smart kontraktów do obrotu gospodarczego. Ich zalety, takie jak prostota, pewność i niezmienność, są nie do przecenienia zwłaszcza w sektorach bankowym i ubezpieczeniowym, dla których charakterystyczne jest zawieranie ogromnej ilości transakcji o powtarzalnym charakterze. Ciekawym rozwiązaniem może również być wykorzystanie technologii Blockchain przy prowadzeniu ksiąg wieczystych czy też innych publicznych rejestrów takich jak np. Krajowy Rejestr Sądowy. Oparcie tych ewidencji na blockchainie mogłoby umożliwić automatyczną aktualizację danych bez konieczności składania papierowych dokumentów. Nie sądzę jednak, że blockchain i smart kontrakty uczynią prawników zbędnymi, zwłaszcza jeżeli chodzi o wymiar sprawiedliwości. Szereg przepisów zakłada uznaniowy charakter decyzji bądź odwołuje się do klauzul generalnych, czyli zwrotów niedookreślonych o charakterze wartościującym, świadomie dającym swobodę decyzyjną organowi rozpatrującemu daną sprawę. Takich klauzul moim zdaniem nie da się zapisać kodem. Dlatego mam nadzieję, że my, prawnicy, zawsze będziemy potrzebni. Niewątpliwie jednak musimy przygotować się na zmiany spowodowane rozwojem nowych technologii.

Nowa epoka?

Z pewnością wizja wdrożenia technologii Blockchain w system prawny wprowadziłaby ludzkość w nową epokę. Od zarania dziejów umowy społeczne normowały bowiem życie plemion czy później narodów. Co oczywiste, nim do tego dojdzie czeka nas zapewne istna batalia pomiędzy zwolennikami nowoczesności a konserwatystami, którzy zobaczą w tym pomyśle coś nonsensownego.

Całkowite wyeliminowanie prawników może wydawać się obecnie praktycznie niemożliwe, ale proponowane choćby przez Zbigniewa Dala wdrożenie sieci bloków w takich obszarach jak KRS czy księgi wieczyste może doprowadzić do ulepszenia administracji państwowej i jednocześnie cięcia jej kosztów.

Co przyniesie przyszłość? Jak w każdej z części naszego cyklu pozostaje nam gdybanie. Z pewnością do wdrożenia opisywanych zmian niezbędna będzie dobra wola władzy ustawodawczej oraz otwartych umysłów prawników.