Po pierwsze należy podkreślić, że tak zwany CBR to system teleinformatyczny. I jeżeli nie wiecie, czym jest system teleinformatyczny, to nie ma się czym przejmować. Ten prawniczy termin oznacza zespół współpracujących ze sobą urządzeń informatycznych i oprogramowania, zapewniający przetwarzanie i przechowywanie, a także wysyłanie i odbieranie danych poprzez sieci telekomunikacyjne za pomocą właściwego dla danego rodzaju sieci telekomunikacyjnego urządzenia końcowego – warto zauważyć, że definicja ta znajduje się w innej ustawie z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Na ogół więc jest to oprogramowanie do obsługi bazy, w której znajdą się wszystkie informacje o rachunkach i ich dysponentach. Z bazy tej docelowo korzystać mają różnego rodzaju organy kontroli legalności (kolejny prawniczy zwrot) tzn. np. policja. Chodzi bowiem o łatwe lokalizowanie składników majątkowych pochodzących z przestępstwa.

Do tej pory, co prawda istniał CIR, czyli centralna informacja o rachunkach, ale prowadzi ją prywatny podmiot i CBA, policja, straż graniczna itp. niezbyt chętnie z niej korzystają.  

I wydawałoby się, że w tym galimatiasie prawniczych pojęć i nazw służb czuwających nad naszym bezpieczeństwem nie znajdzie się nic, co by sugerowało, że ustawa w przyszłości dotykać będzie też użytkowników bitcoina, czy też innych kryptowalut. Celem głównym ustawy jest przygotowanie się na zmiany związku z dyrektywą AMDL4. Chodzi więc o przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy. I tutaj należy zauważyć, że to właśnie w projekcie tej dyrektywy przewidziano miejsce na uregulowanie kwestii walut cyfrowych – ciągle nazywanych w prawie UE wirtualnymi.

Dlatego też wśród instytucji, które będą zobowiązane do współtworzenia tejże bazy są podmioty łączące sieć Bitcoin z globalną siecią finansową tzn. podmioty oferujące produkty i usługi w zakresie przechowywania danych uwierzytelniających niezbędnych do uzyskania dostępu do walut wirtualnych, prowadzący działalność gospodarczą na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Mimowolnie więc, po raz pierwszy pojawia się w polskim ustawodawstwie definicja wirtualnej waluty. Od teraz bitcoin i jemu podobne kryptowaluty to:

(…) zbywalne prawo majątkowe, którego przedmiotem jest cyfrowa reprezentacja wartości, posiadająca swój ekwiwalent w środku płatniczym,  traktowana jako środek wymiany i jednostka rozrachunkowa, nieposiadające statusu legalnego środka płatniczego i niebędące pieniądzem elektronicznym w rozumieniu ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych, które może być przekazywane, przechowywane lub sprzedawane za środki płatnicze drogą elektroniczną (…)

Pojawia się jednak pytanie, czemu przekopiowano pojęcie z projektu dyrektywy AMLD4, skoro w dyskusji prawniczej poruszano (patrz artykuły dr hab. Zacharzewskiego), że wprowadzenie do obiegu takiego pojęcia będzie potem wykorzystywane dalej. I tak – jak w projekcie ustawy o CBR wykorzystano termin systemu teleinformatycznego – w innych ustawach bezrefleksyjnie znajdą się zapisy o wirtualnych walutach, które w tym dość ogólnym znaczeniu obejmują naprawdę spory krąg tego, co można pod tym pojęciem rozumieć. Sporo wątpliwości na ten temat poruszał w atmosferze debaty w Ministerstwie Cyfryzacji Jacek Czarnecki:  

https://www.youtube.com/watch?v=RSY4fcrPwjA

Warto też przypomnieć na koniec słowa profesora Piecha dotyczące sytuacji w stanie Nowy York w Stanach Zjednoczonych po wejściu regulacji nazywanej Bitlicense. Wydawać by się bowiem mogło, że problem dotyczy wyłącznie przedsiębiorców działających na styku sieci Bitcoin i globalnego systemu finansowego. Pozostaje jednak aktualnym pytanie, czy z momentem obowiązywania ustawy o CBR bez jej poprawy grozić nam będzie ten sam los, co użytkowników kryptowalut w NY. Zwrot wykorzystywany w projekcie ustawy o podmiotach działających „ (…) na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej” jest na tyle nieostry, że wiele podmiotów może nie chcieć udostępniać swoich usług w Polsce. Warto też podkreślić, że w projekcie przygotowano sankcje dla opornych przedsiębiorstw – karę pieniężną nakładaną w trybie administracyjnym (nie większą niż 1 500 000 PLN), ale i przepisy karne dla osób fizycznych, które działając w imieniu instytucji zobowiązanej, nie zrealizują obowiązku! I tak kto, działając w imieniu lub interesie instytucji zobowiązanej, wbrew przepisom ustawy, nie dopełnia obowiązku przekazania informacji o rachunkach, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Tej samej karze podlega, kto, działając w imieniu lub interesie instytucji obowiązanej, wbrew przepisom ustawy, przekazuje nieprawdziwe lub zataja prawdziwe informacje dotyczące rachunku, osoby albo podmiotu zbiorowego.

Obrazek z nagłówka: shutterstock